W związku z doręczoną odpowiedzią na ww. interpelację (Prezentata Sekretariatu Marszałka Sejmu RP: MP-0202-3580(3)00 z dnia 14 lutego 2000 r.), której udzielił podsekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego pan Arka

Interpelacja w sprawie polityki rządu wobec demoralizacji dzieci i młodzieży poprzez wykorzystywanie reklam propagujących przemoc i poniżanie godności człowieka - ponowna

   W związku z doręczoną odpowiedzią na ww. interpelację (Prezentata Sekretariatu Marszałka Sejmu RP: MP-0202-3580(3)00 z dnia 14 lutego 2000 r.), której udzielił podsekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego pan Arkadiusz Rybicki, i wobec tego, iż otrzymaną odpowiedź uważam za niezadowalającą, zwracam się do Marszałka Sejmu RP o zażądanie dodatkowych wyjaśnień od prezesa Rady Ministrów, a także umieszczenie interpelacji na porządku dziennym posiedzenia (art. 120 ust. 3 Regulaminu Sejmu RP).    Ze zdumieniem przeczytałem odpowiedź podsekretarza stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego na interpelację kierowaną do prezesa Rady Ministrów - odpowiedź żenującą, wręcz kompromitującą gabinet pana premiera Jerzego Buzka.    Pozostawiając bez zbędnych uwag tragiczną w formie redakcję samego tekstu wychodzącego spod pióra ˝Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego˝, to stwierdzić muszę, iż doręczona odpowiedź nie ma nic wspólnego z polskim dziedzictwem narodowym oraz polską kulturą oraz podnoszonym w interpelacji problemem.    Raz jeszcze proszę o wyjaśnienie głównie prawnej obecności na terenach miejskich billboardów stanowiących wpierw obelżywą insynuację pod adresem części mieszkańców (również pod moim własnym adresem, a także mniemam, że i pod adresem pana premiera Jerzego Buzka, co wyraziłem już wcześniej). Mam nadzieję, że jako obelżywą insynuację pod swoim adresem odczytują to także posłowie RP. Sądzę, że powaga stanowiska premiera oraz członków jego gabinetu, w szczególności ministra sprawiedliwości - prokuratora generalnego oraz ministra spraw wewnętrznych i administracji, jako odpowiedzialnych za ochronę dobra wspólnego Rzeczypospolitej - wymaga prowadzenia takiego sposobu życia, w którym nie potrzeba prezerwatywy, jakoby mającej zabezpieczyć przed wirusem HIV. Tymczasem na terenach miejskich wspomniane billboardy ogłaszają wszystkim, że ˝Wszyscy TO robicie. I dobrze˝. Cały zapis kończy się wskazówką, aby w owej ˝robocie˝ używać prezerwatywy jako środka ochrony przed wirusem HIV...    Jeżeli ˝wszyscy TO robią˝, to oczywiście także władze Rzeczypospolitej milcząc akceptują eksponowane treści. Wyrażam jednak głębokie przekonanie, że władze Rzeczypospolitej nie prowadzą takiej działalności, jaką prowadzą klienci tzw. agencji towarzyskich i nie potrzebują owych zalecanych całemu państwu polskiemu środków. Ja osobiście czuję się obrażony tym wmawianiem także moim dzieciom i moim wyborcom, że znajduję się objęty zakresem owego plakatowego ˝Wszyscy TO robią˝.    Twórcy i sponsorzy omawianego plakatu mają błędne informacje nie tylko odnośnie do tego, co wszyscy robią, a czego nie robią, ale również dezinformują społeczeństwo co do skuteczności produktów gumowych co do zabezpieczenia przed wirusem HIV. Informacje medyczne na ten temat zamieszczam w aneksie. Uprzejmie proszę o poważne potraktowanie tej sprawy i podanie z tej Wysokiej Trybuny do publicznej wiadomości stanowiska władz Rzeczypospolitej.       Aneks    ˝New England Journal of Medicine˝ (21 maja 1987 r.) raport podaje, iż użycie prezerwatywy aż w 17% zawodzi w odniesieniu do wirusa HIV. Nowsze zaś badania przeprowadzone na Florydzie wykazały, iż 30% małżonków uległo zakażeniu tym wirusem, pomimo wiadomości o chorobie drugiej osoby i używania prezerwatyw. Stąd też w 1977 r. tamtejszy Departament Zdrowia opublikował raport stwierdzający, iż ˝nie ma żadnych klinicznych danych popierających wartość prezerwatyw˝ w zabezpieczeniu przed HIV. Ostatnie zaś badania (których wyniki zostały podane na VII Międzynarodowym Kongresie Towarzystwa Poparcia Antykoncepcji w Singapurze w 1990 r.) stwierdziły, iż ryzyko zainfekowania się wirusem HIV, pomimo użycia prezerwatywy, wynosi 43%. Również tej klasy ekspert odnośnie do prezerwatyw, jakim jest dr Melcolm Potts, stwierdził, iż ˝Mówić osobie, która angażuje się w ryzykowne zachowania, aby używała prezerwatywy, jest tym samym, co mówienie komuś, kto pijany prowadzi samochód, aby używał pasów˝. Trudno przecież mówić o ˝bezpiecznej˝ linii lotniczej, która na sto przelotów prawie połowę oferuje jako przeloty na tamten świat.. Wiedzą o tym ci, którzy profesjonalnie zajmują się seksuologią. Podczas Światowego Kongresu Seksuologii w Heidelbergu 800 suksuologów zostało zapytanych przez dr. Theresa Crenshaw, czy zechcieliby mieć kontakt seksualny z wymarzonym partnerem, jeżeli byłby on nosicielem HIV i ˝zabezpieczeniem˝ byłaby prezerwatywa? Okazało się, iż zgłosił się tylko jeden... Nieskuteczność prezerwatyw w zabezpieczeniu przed wirusem HIV tłumaczy się z jednej strony ich uszkodzeniami spowodowanymi przewożeniem i przechowywaniem z konieczności w niewłaściwych warunkach. W temperaturach powyżej pokojowej (70-72 stopni F) następuje bowiem proces utleniania lateksu, poniżej tej temperatury - krystalizacja. W obu wypadkach powoduje to pękanie i rozdarcie prezerwatyw. Każdy, kto wie, jak wygląda proces transportu, zdaje sobie sprawę, iż te produkty (zawierające zalecenie ˝Przechowywać w temperaturze pokojowej˝) zanim trafią do użytkownika, znajdują się w warunkach bardzo odległych od tego ideału. Dziwi również ufność w ˝bezpieczny seks˝ z pomocą prezerwatywy, skoro się tylko wie, iż wirus HIV jest bardzo mały. Stąd też bez trudności może przejść przez pory w gumie, których rozmiary są od 50 do 500 razy większe od wielkości wirusa HIV, którego średnica wynosi 0,1 mikrona, nawet wybrakowanej prezerwatywy. Nic zatem dziwnego, iż w USA pomimo użycia prezerwatywy 1 na 5 dziewcząt zachodzi w ciążę w ciągu roku.    Demoralizacji (systematycznej) dzieci i młodzieży nie powstrzymają proponowane przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego: warsztaty teatralne, filmowe i fotograficzne o charakterze edukacyjnym, ale zdecydowany, surowy, prawny odpór dany demoralizatorom całą powagą i mocą państwa polskiego.    Zatem nie takiej odpowiedzi oczekiwałem na interpelację kierowaną do prezesa Rady Ministrów. Oczekiwałem bardziej odpowiedzi ministra sprawiedliwości - prokuratora generalnego RP, w której poinformowano, by o wszczęciu postępowania karnego, którego celem byłoby zahamowanie działań przestępczych penalizowanych m.in. następującymi przepisami Kodeksu karnego:    - art. 156 § 1 K.k. (ciężki uszczerbek na zdrowiu);    - art. 160 K.k. (narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu);    - art. 165 K.k. (inne niebezpieczeństwa - zagrożenie epidemiologiczne lub szerzenie się choroby zakaźnej);    - art. 212 § 2 K.k. (zniesławienie za pomocą środków masowego komunikowania się);    - art. 258 K.k. (zorganizowana grupa lub związek przestępny),    które są podejmowane na terenie Rzeczypospolitej Polskiej właśnie poprzez: dystrybucję - rozpowszechnianie miejskich billboardów (środków masowego komunikowania się), na których propagowany jest sposób życia z wykorzystaniem prezerwatywy jakoby mającej zabezpieczyć przed wirusem HIV. Bowiem wspomniane billboardy ogłaszają wszystkim, że cyt. ˝Wszyscy TO robicie. I dobrze.˝ Cały napis kończy się wskazówką, aby w owej ˝robocie˝ używać prezerwatywy jako środka ochrony przed wirusem HIV...    Tym samym twórcy, sponsorzy omawianego plakatu oraz władze polskich miast wydające zgodę na kolportowanie inkryminowanego plakatu w postaci billboardów - forma komunikacji masowej - wypełniają dyspozycję art. 156 § 1 K.k., który to przepis nakazuje karać każdego, kto powoduje ciężki uszczerbek w zdrowiu w postaci m.in.: pozbawienia człowieka zdolności płodzenia, innego ciężkiego kalectwa, ciężkiej nieuleczalnej choroby, choroby realnie zagrażającej życiu. Takie bowiem skutki wynikają dla każdego zagrożonego wirusem HIV.    Jednocześnie oczekiwałem w odpowiedzi, że sprawcy zarzucanego im czynu wyczerpują w pełni dyspozycję art. 160 K.k., pod groźbą kary chroniącego narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. W świetle wyżej przedstawionych badań naukowych jest oczywiste, iż sprawcy kolportowania nieprawdziwych informacji na billboardach również sprowadzają niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób, i to w wielkich rozmiarach, powodują zatem zagrożenie epidemiologiczne lub szerzenie się choroby zakaźnej (por. art. 165 § 1 ust. 1 K.k.).    Nadto, skoro z treści inkryminowanego plakatu wynika, że cyt. ˝wszyscy TO robią˝, to oczywiście także władze Rzeczypospolitej oraz organy ścigania itp.Wyrażam raz jeszcze jednak głębokie przekonanie, że władze Rzeczypospolitej oraz organy ścigania itp. nie prowadzą takiej działalności, jaką prowadzą klienci tzw. agencji towarzyskich i nie potrzebują owych zalecanych całemu miastu środków. Ja osobiście, jako poseł RP, czuję się zniesławiony tym wmawianiem, także moim dzieciom i moim wyborcom, że znajduję się objęty zakazem owego plakatowego ˝Wszyscy TO robią˝. Zdziwiony jednak jestem, iż podobnego poczucia zniesławienia naczelnych władz RP nikt inny nie wyraził.    Oczekiwałem nadto informacji udzielonej w imieniu prezesa Rady Ministrów, iż inkryminowany w ww. grupie czyn dodatkowo wyczerpuje w sposób oczywisty znamiona przestępstwa penalizowanego art. 212 K.k.: kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć je w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego środowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie, karze ograniczenia albo pozbawienia wolności do roku. Natomiast surowiej, bo do 2 lat ograniczenia wolności, oceniany winien być sprawca (co ma miejsce w przedmiotowej sprawie) dopuszczający się określonego w § 1 czynu za pomocą środków masowego komunikowania - billboardów miejskich.    Jednocześnie oczekiwałem w odpowiedzi na interpelację wskazania także przepisu art. 258 K.k., który wprowadza całkiem surową odpowiedzialność karną za ˝ (...) udział w związku mającym na celu przestępstwo zagrożone karą roku pozbawienia wolności lub surowszą˝ z informacją, iż będzie prowadzone rozpoznanie, czy w przedmiotowej sprawie nie występuje przesłanka wynikająca i z tego przepisu.    Nadto spodziewam się w odpowiedzi na przedmiotową interpelację także informacji prokuratora generalnego RP o zabezpieczeniu przedmiotowego postępowania poprzez wydanie kolporterom, władzom miast Rzeczypospolitej zakazu rozpowszechniania przedmiotowego plakatu sprowadzającego się do nakazania jego usunięca z terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, a w przypadku uznania za konieczne sprawdzenie faktów oraz skutków wskazanych w przedmiotowej interpelacji za pomocą opinii biegłego, oczekiwałem informacji o powołaniu specjalisty lub grupy specjalistów.    Z powyższych względów zażądanie dodatkowych wyjaśnień, a także umieszczenie interpelacji w porządku dziennym posiedzenia stosownie do przepisu art. 120 ust. 3 regulaminu Sejmu RP jest w pełni zasadne.    Z poważaniem    Poseł Witold Tomczak    Kępno, dnia 23 lutego 2000 r.





meble kuchenne Tanie Last Minute Hurghada Profil Roksana :: Wiek 30 lat :: Sz schoenen, sneakers sneakers winkel , kinderschoenen drukarnia internetowa buty caprice sklep internetowy karmienie dziecka Wkładki laktacyjne texas hold-em szkolenia sprzedażowe mieszkania na sprzedaż warszawa picasa 3 pobierzPrezent dla mamyDorastanie